Wyspy Przedziwne, Indiańskie Czary, Andyjskie Przepaści i Kapibary.
Soczysta Dżungla, Aktywne Gejzery, Najsuchsza Pustynia i Dzikie Plenery.
Najsuchsze miejsce świata. Dolina Śmierci, Dolina Księżycowa, Punkt Diabła. To tylko kilka z nazw, które oddają klimat tego miejsca. Im głębiej zapuszczamy się w labirynt mieniących się w słońcu piasku i skał, tym większa pustka wokół nas. Słychać bicie serca. Skały przybierają najdziwniejsze kształty. Słońce nie przestaje nas męczyć. Idziemy wolno, krok za krokiem. Co raz bardziej zapadając się w piasku i we własnych myślach.
Małe morze 230km długości i 97 km szerokości. Drugie co do wielkości jezioro Ameryki Płd. To tutaj według legend, na jednej z wysepek narodził się biały Bóg Wirakocza i pierwsi Inkowie. Dzisiaj to miejsce dwóch krajów i wielu kultur, które trwają na swoich niewielkich wysepkach.
Prawdziwy rajd wśród skarbów przyrody. Kolorowe flamingi odbijają się w czerwonych i zielonych wodach. Wokół potężne wulkany z rzucającym groźny cień wulkanem Licancabur na czele. To kraina wulkanów, wyschniętych słonych jezior, dymiących gejzerów, tysiącletnich kaktusów i czasu, który zmieniał i wciąż zmienia to miejsce.
Największy ekosystem na naszej Planecie. Dżungla, która nigdy nie układa się do snu. Wrzeszczące stada papug. Dostojne tukany, łypiące na nas ciekawym okiem. Opowieści Indian, przekazywane sobie z ust do ust przez kolejne pokolenia. Wijące się rzeki z potężną Amazonką na czele. Dżungla daje i odbiera. Jest wszystkim tym, czym jest życie.
Nad piękną doliną rio Urubamba, niczym w gnieździe otoczonym zielonymi szczytami gór, wznosi się najwspanialszy ze skarbów inkaskiej kultury. Ich ukryta, przed przekrwionym wzrokiem Hiszpanów stolica Macchu Picchu. Miasto powstało około 1450 roku, i nie ma sobie równych we współczesnym świecie. Wychodząc tutaj o świcie, staje się niczym przed ogromną bramą, prowadzącą do świata tajemnic. Niewiele zabytkowych miast ocaliło swój urok, wobec fali napierających turystów. Magia Macchu Picchu jest tutaj odczuwalna w każdym kamieniu. Prowadząc nas śladem dawnych wojowników, kapłanów, krwawych obrzędów..... i złota, które przynosi zgubę.
Dawna fabryka guano, zwana także Małym Galapagos, ze względu na zamieszkujące je licznie zwierzęta. Trzeba przyznać, że niewiele jest piękniejszych pieśni niż miłosny ryk lwa morskiego i jego przesiąknięty na wpół strawionymi rybami gorący oddech. Prócz lwich zalotów i walk, można tu także zobaczyć dystyngowane pingwiny, w jak zawsze doskonale skrojonych smokingach, kręcące wąsem foki, śmiejące się delfiny i mnóstwo, mnóstwo ptaków.
Jedno z najstarszych miast naszego świata, w którym ślady przeszłości mieszają się z teraźniejszością. Czas, niczym cyniczny rzeźbiarz postawił tutaj, obok siebie inkaskie budowle i chrześcijańskie kościoły. Nad miastem, niczym olbrzymi orzeł wznoszą się wspaniałe mury Sacsayhuaman, dawnej twierdzy, której historia ludzką krwią kreśliła na murach swe znaki.
To miasto potrafi zakręcić w głowie. Położone na wysokości 3600-4100 n.p.m, powoduje, że po wyjściu z samolotu nogi mogą ugiąć się pod człowiekiem. Jednak pomimo, że La Paz jest stolicą Boliwii(najwyżej położoną stolicy Świata), posiada dużo swoistego uroku. Chaotyczne uliczki. Wrażenie wszechobecnego targowiska. Indianki w uroczych melonikach i szalach z alpaki. Mężczyźni z nieodłącznym papierosem w ustach. Herbata z liści koki, cukierki z liści koki. Liście koki sprzedawane workami i na wagę. To wszystko tworzy całkiem inny obraz Ameryki południowej, która tańczy, która śpiewa, ale jest nowoczesna i mniej lub bardziej idzie z duchem czasu. Boliwia, La Paz, to miejsce, w którym widać Amerykę, taką jaką była 100 lat temu i więcej.
Kultura Nazca pozostawiła po sobie, przede wszystkim olbrzymie rysunki przedstawiające przeróżne zwierzęta, znaki, ludzi. Do dzisiaj nie wiadomo, w jaki sposób dawniejsi mieszkańcy mogli być w stanie stworzyć to wielokilometrowe dzieło widoczne najlepiej po wzbiciu się w powietrze. Odnalezione w tych okolicach liczne mumie i ludzkie głowy (prawdopodobnie trofea) milczą zgodnie na ten temat, nie zdradzając współczesnym wielu sekretów tego miejsca.
Już czterysta lat przed pierwszymi Inkami istniało na tych ziemiach tajemnicze Państwo, którego stolicą było właśnie Tiahuanaco. Nie wiadomo dokładnie, co stało się z ludźmi, którzy je wtedy zamieszkiwali. Ramię historii nie zdołało ich dosięgnąć. Pozostawili po sobie jednak, to imponujące miasto, ze słynną bramą Słońca, ruinami dwóch ogromnych piramid, doskonale zachowanymi murami i płaskorzeźbami wojowników.
Białe miasto, którego prawdziwym diamentem i perłą zarazem jest otoczony murami klasztor Santa Catalina, tworzący istne miasto w mieście. Olbrzymi, cudowny, wspaniały, dumny i pełen majestatu, klasztor którego białe ściany i uliczki gładzą promienie słońca, już sam w sobie, wart jest tego, by odwiedzić to miasto, a bynajmniej nie jest to powód jedyny
Cena zależy od ilości osób w grupie (jest różnica gdy koszty wynajmu minibusa czy łodzi, rozkłada się na 5 czy 10 uczestników).
Ceny przelotów w różnych sezonach również kształtują się różnie.
Wszelkie zapytania prosimy kierować