
Tu czekać na Nas będą pijawki, olbrzymie mrówki, szczury szukające łakoci w domkach na palach, powalone pnie drzew, głębokie błoto, hektolitry przelanego potu i niespotykana symfonia lasu deszczowego.
W cieniu potężnych wież Petronas Tower leży miasto, które pulsuje i żyje w ciągłym ruchu. Nas to miasto urzekło. Nie wiem. może dlatego, że Kuala Lumpur, nazywane jest tygrysem Azji, a my kochamy tygrysy.
Najstarsza dżungla świata. Ponad 130 mln lat. Kobry królewskie, tygrysy malajskie, tapiry, pijawki. Niewielu śmiałków odważa się tutaj zapuścić. My owszem. Zapuszczamy się, a nawet, idziemy znacznie dalej.
W prastarych lasach ziemia wydaje się parować. Omszałe drzewa, trawy, bluszcze, dzbaneczniki, mienią się kroplami rosy. Nieopodal olbrzymie plantacje herbaty, raczą nas sielskimi krajobrazami, ponad którymi tańczą ogromne zielono-czerwone motyle.
Poruszają się z gracją, którą my ludzie możemy jedynie podziwiać. Przemieszczając się między drzewami wydają się beztrosko pląsać. A przy tym, pomimo ogromnej siły pozostają wzruszająco nieśmiałe. No i oczywiście zagrożone są całkowitym wyginięciem. Orangutany, bo o nich mowa można podziwiać tylko tutaj i w Indonezji. Rzadko jednak, udaje się oglądać je z tak bliska, jak tutaj, gdzie często podchodzą dosłownie na wyciągnięcie ręki.
Dzbaneczniki, nosacze, złośliwe makaki, pit viper, a kto wie... przy odrobinie szczęścia, może i nawet mglisty leopard, zajdzie nam drogę, pośród jednego ze szlaków ukrytych w mangrowym, czarodziejskim lesie.
Największy kwiat świata, Rafflezja, rośnie właśnie tutaj. Trudno byłoby go zresztą przeoczyć i to nie tylko dlatego, że ma ponad metr szerokości. Poczujemy go z daleka.
OPIS...
Cena zależy od ilości osób w grupie (jest różnica gdy koszty wynajmu minibusa czy łodzi, rozkłada się na 5 czy 10 uczestników).
Ceny przelotów w różnych sezonach również kształtują się różnie. Wszelkie zapytania prosimy kierować